Go to content Go to navigation Go to search

Zatrzymany dowód rejestracyjny – jak radzić sobie?

Maj 18th, 2010 by admin

Wśród zatrzymań pojazdów przez policję drogową (tak zwaną ‘drogówkę’) obserwujemy przypadki nie tylko łamania przepisów, ale także zatrzymania w celach kontrolnych. Takie kontrole mają na celu uniknięcie nieprzewidzianych wypadków wynikających na przykład z niesprawności samochodu, braku umiejętności prowadzenia samochodu przez zatrzymanego kierowcę, bądź w celu rutynowych badań zawartości alkoholu we krwi.

Często zdarza się, że samochody zatrzymane do rutynowej kontroli mają nieaktualne bania stanu technicznego pojazdu. W takim przypadku (jak również w przypadku braku kompetencji lub zawartości alkoholu we krwi) policja ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny. Osoba nie posiadająca aktualnego przeglądu musi zapłacić karę oraz udać się do miejsca, gdzie zostaną wykonane potrzebne badania.

Miejsce kontroli pojazdów

Takim miejscem jest stacja kontroli pojazdów, której placówki znajdują się w wielu miejscach na terenie województw całej Polski. Stacja kontroli pojazdów dokonuje zarówno przeglądu mechanicznego stanu technicznego pojazdu jak i sprawdzenia wszystkich parametrów silnik za pomocą podłączenia go do specjalnego komputera. Jeśli stan techniczny samochodu przejdzie wszystkie testy pomyślnie, wówczas stacja kontroli pojazdów wydaje potwierdzenie sprawności samochodu będące podstawą dla zwrotu dowodu rejestracyjnego, odebranego wcześniej przez policję. Oczywiście można do czasu uzupełnienia przeglądu jeździć bez dowodu rejestracyjnego, dzięki potwierdzeniu, które otrzymamy od policji. Jednak okres ten jest ściśle określony ustawą o przepisach ruchu drogowego. Warto zatem pamiętać o regularnym wykonywaniu przeglądu stanu technicznego pojazdu, gdyż nie jest to procedura kosztowna i dowolna stacja kontroli pojazdów chętnie ją wypełni.

Najczęstsze usterki na trasie

Maj 12th, 2010 by admin

samochody w stacji kontroli pojazdówCo zrobić, żeby podróż samochodem nie zamieniła się w drogę przez mękę? Przed wyjazdem warto udać się do stacji kontroli pojazdów, sprawdzić auto. W trasie będziemy zdani tylko na siebie i na to, co wieziemy w bagażniku.

Po pierwsze – opona

Koło zapasowe, klucz do kół, podnośnik. Niezbędnik kierowcy. Kiedy złapiemy gumę w szczerym polu, nawet najlepszy GPS nie pomoże w szukaniu wulkanizatora. Mając do dyspozycji te trzy rzeczy, sami szybko zmienimy dziurawą oponę i ruszymy w dal. Warto, co jakiś czas, kontrolować stan zapasowego koła – czy jest dobrze napompowane, czy bieżnik nie jest starty.

Po drugie – żarówki i bezpieczniki.

Jesteśmy dobrze widoczni, tzn. bezpieczni na drodze i dobrze widzimy drogę, jeżeli wszystkie światła w naszym samochodzie działają bez zarzutu. Dlatego każdy szanujący się kierowca powinien wozić ze sobą komplet zapasowych żarówek i znać zasady ich wymiany. Przydać mogą się także bezpieczniki. Nie działające radio samochodowe, to nie problem. Gorzej, jeśli w czasie ulewnego deszczu zawiodą nas wycieraczki.

Po trzecie – akumulator

Bardzo niska lub bardzo wysoka temperatura powietrza, zostawione na noc włączone światła, zbuntowany alarm – i akumulator wyładowany. Jak uruchomić samochód z dala od warsztatu? Przydadzą się specjalne kable rozruchowe lub linka holownicza i, oczywiście drugi kierowca ze sprawnym autem.

Jak widać, usterki, które lubią przydarzać się w trasie nie są uciążliwe, jeżeli jesteśmy zapobiegliwi i wyposażeni w kilka przydatnych rzeczy. Najlepiej jednak zapobiegać samym usterkom, robiąc przeglądy w stacji kontroli pojazdów przed każdą dłuższą wyprawą.

Po pobycie na stacji kontroli pojazdów – co dalej? Warsztat czy własnoręczna naprawa?

Luty 22nd, 2010 by admin

Coraz częściej Polacy korzystają z warsztatów samochodowych, dzieje się tak ze względu na wygodę, zanik umiejętności i rosnący poziom skomplikowania samochodów. Kiedyś wszystkie części pod maska samochodu były łatwo dostępne, teraz masywna zabudowa silnika sprawia, że bez wiedzy i specjalistycznych narzędzie nie zmienimy nawet świecy zapłonowej. Jeszcze niedawno za punkt honoru dla mężczyzny było przyjmowane troszczenie się i naprawianie własnego auta, a widok w sobotnie i niedzielne popołudnia rozbebeszonych gracików nie dziwił nikogo.

Co ma począć amator majsterkowania i brudzenia się smarem, czy to z oszczędności czy z czystego brudnego zamiłowania do smaru. Na szczęście nie jest jeszcze tak źle, po wizycie w stacja kontroli pojazdów, gdy już wiemy co jest grane, możemy spróbować ugryźć problem na wiele sposobów. W stacji na pewno poradzą nam co zrobić w związku z usterką, czy poradzimy sobie samodzielnie czy też konieczna jest interwencja mechanika. Warto zaopatrzyć się w poradnik dotyczący dokładnie naszego modelu, dzięki temu nie tylko nie będziemy zaskoczeni, kiedy coś zacznie zgrzytać, ale też będziemy umieli odpowiednio i szybko zareagować, by uniknąć dalszych szkód.

Dobre narzędzia to podstawa. Oczywiście każdy domorosły mechanik w razie niepowodzenia będzie winił właśnie narzędzia, ale trzeba je mieć, żeby było na co zrzucić winę. Książeczka ze specyfikacją samochodu może być pomocna w przypadku dobierania kompletu narzędzi do naszego auta, lecz dla tych obytych ze śrubami i nakrętkami wystarczy rzut oka na główne śruby, które na szczęście w przeciwieństwie do trendów w innych technologiach(śrubokręty gwiazdki, trójkąty, kwadraty i co tam jeszcze), pozostają standaryzowane. Nawet jeśli naszą ambicją nie jest grzebanie w najgłębszych czeluściach naszego gruchota, to lewarek, klucz do kół i świec, oraz parę standardowych narzędzi powinno mieć swoje stałe miejsce w schowku lub bagażniku.

Oprócz napraw mechanicznych, możemy też zająć się kosmetyką naszego samochodu. Pierwszy lepszy człowiek potrafi zamontować radio, ale kiedy chodzi już o np. wyprostowywanie wgnieceń w karoserii wymaga to odrobiny sprytu a może nawet i kunsztu. Internetowe portale aukcyjne pełne są magicznych niemalże „odsysaczów” które mają bezpośrednio wyprostować wklęsłości, z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że mechaniczne zabawki oparte na klejach i dźwigniach to raczej pic na wodę, jedyne co zdaje się działa w niektórych przypadkach to specjalne spraye które ochładzają wklęśnięte miejsc i pozwalają je wyprostować stosując zasadę znaną z fizyki czyli zmianę długości materiału w zależności od temperatury. Poważniejsze zaklęśnięcia jednak pozostawiłbym specjalistom, byle dobrym, każdy głupi potrafi zaszpachlować i udawać że jest fachowa robota.

Odnośnie szpachli, jeśli mamy wątpliwości co do profesjonaliści wykonanych napraw karoserii, czy to własnego auta, czy podczas kupna używanego, można zaopatrzyć się w czujnik który wykrywa grubość warstwy szpachli, nic jednak nie zastąpi fachowego oka personelu ze stacji kontroli pojazdów, to oni poinformują nas o geometrii zawieszenia, sprawności układów, polecą specjalistę i zwrócą uwagę na defekty auta.